Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdrowie i kariera , Otwarty dostęp

11 czerwca 2019

NR 3 (Czerwiec 2019)

Uważność w relacjach z dziećmi z perspektywy szkolnego psychologa, pedagoga

0 77

„Poznaj siebie samego” to maksyma starożytnych Greków wyryta na świątyni Apollina w Delfach. Dlaczego jest tak bardzo aktualna w pracy szkolnych specjalistów? Przyjrzyjmy się, jak podejście treningu uważności ułatwia samopoznanie i wpływa na relacje dorosłych i dzieci w szkolnej rzeczywistości.

Od 14 lat pracuję jako pedagog szkolny w szkole podstawowej, gimnazjum, a także liceum. Niemalże codziennie słyszę pytanie: „Co zrobić, żeby…”:

  • lepiej się uczyć,
  • być spokojniejszym,
  • lepiej się koncentrować na zadaniach,
  • przestać przeszkadzać na lekcjach,
  • lepiej radzić sobie z emocjami,
  • mieć więcej koleżanek itp.

Można by wymieniać jeszcze długą listę „co zrobić, żeby…”. Zazwyczaj jednak w rozmowie z rodzicem, nauczycielem, szkolnym psychologiem proponuję na początku… nie robić nic. Bardzo często taki pomysł wywołuje u dorosłej osoby uczucie dezorientacji: „Jak to, przecież coś zrobić trzeba!”. Problem w tym, że często działamy pod wpływem nawykowych impulsów. W efekcie pojawia się jeszcze więcej napięcia i sprawy się komplikują. Nadmierne skupienie na celu, realizacji programu nauczania, próbie korygowania zachowań lub przekonań dzieci utrudnia pozytywną zmianę.

Uważność w połączeniu z postawą życzliwości wobec siebie pozwala zauważać również te aspekty siebie, których się wstydzimy lub których wolelibyśmy uniknąć.

Nie zamierzam przekonywać do jakiejkolwiek metody pracy z dzieckiem. Uważam, że niezależnie od metody potrzebujemy refleksji, dzięki której potrafimy zachować się adekwatnie do okoliczności. Mam na myśli refleksję nie tylko na temat sytuacji dziecka, ale również na temat własnej postawy, emocji, przekonań i interpretacji zdarzeń.

Trudno jednak o refleksję, jeśli jesteśmy skupieni na osiągnięciu kolejnych celów, rozwiązywaniu problemów lub towarzyszą nam silne emocje. Łatwo wtedy przeoczyć chociażby wpływ uczuć dorosłej osoby. 

Relacje w szkole: uczniowie, nauczyciele, rodzice 

Relacje międzyludzkie bywają skomplikowane, a relacje w szkole między dziećmi, nauczycielami i rodzicami są bardzo skomplikowane. Jak możemy je pielęgnować, aby były tak dobre, jak to możliwe? Warto zacząć od relacji z samym sobą. Mam na myśli świadomość własnych emocji, reakcji, ocen samego siebie. Chociażby tego, jak reagujemy, czując złość. Czy zamiast podnieść głos i iść w stronę agresji, pozwolimy sobie poczuć własną bezsilność lub zawstydzenie, że oto dorosła osoba nie jest w stanie zapanować nad dzieckiem. Dopiero kiedy pozwalamy sobie na chwilę zatrzymania, jesteśmy w stanie zorientować się, co się dzieje z nami – rodzicami, nauczycielami, psychologami – oraz z dzieckiem. Co tak naprawdę jest dla nas ważne. O czym mówi ta druga strona? Czego wymaga cała sytuacja? Być może odkryjemy, że nie mamy wpływu tam, gdzie chcielibyśmy go mieć, ale pojawia się szansa, że zachowamy się tak, jak wymaga tego sytuacja, a nie tak, jak podpowiadały wcześniejsze wyobrażenia.

Przykład:

Dwóch chłopców, lat 10 (IV klasa szkoły podstawowej), pokłóciło się o grę komputerową. Kłótnia dosyć szybko zamieniła się w szarpaninę. Jak to bywa w zwykłej szkolnej rzeczywistości, obydwaj panowie znaleźli się w moim gabinecie. Kiedy nieco ochłonęli, zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że kłótnia była nieporozumieniem. Chłopcy próbowali przekonać się nawzajem, kto jest lepszym graczem. Podczas rozmowy cała sytuacja zaczęła wyglądać komicznie i skończyła się śmiechem. Gdy emocje opadły, chłopcy rozmawiali jeszcze chwilę i wydawało się, że sprawa jest zakończona. W trakcie sprzeczki padły jednak nieprzyjemne określenia pod adresem rodziców. Następnego dnia spotkałem się z rodzicami chłopców i okazało się, że powinienem „coś zrobić” w kwestii obrażania rodziców. Rozumiałem złość rodzica, ale jednocześnie widziałem, jaki wpływ na sytuację ma postawa i pogląd osoby dorosłej: „Nie powinieneś zadawać się z kimś, kto mnie obraża”. Rozumiałem perspektywę rodzica i jednocześnie czułem złość, że podobne podejście kilku innych ­dorosłych zwiększa napięcia w tej grupie. Czułem złość, kiedy myślałem o tym, że trzeba będzie łagodzić kolejne niepotrzebne konflikty. Jednocześnie zauważyłem, jak moje napięcie utrudnia rozmowę z rodzicem. Uświadomiłem sobie poza tym, że zaczynam myśleć z niechęcią o chłopcach, z którymi wcześniej rozmawiałem. 

W podobnych sytuacjach możemy zauważyć, że przestajemy słuchać drugiej osoby, tylko próbujemy przekonać ją do własnego zdania. „Przecież to ja mam rację!” Tym samym kolejny konflikt gotowy.

 

Zdarza się, że przyłapuję się na tym, że rozmawiając z kimś, wiem, jak ta osoba powinna myśleć i co robić. 
Widzę wtedy niegrzecznego ucznia, przygnębioną nastolatkę, roszczeniowego rodzica lub niekompetentnego nauczyciela. Być może w podobnych sytuacjach potrzebujemy podjąć pewien wysiłek, żeby wyjść poza własne przyzwyczajenia i spotkać się z drugim ­człowiekiem. Bardzo często słyszę zdanie nastolatków:...

Artykuł jest dostępny dla zalogowanych użytkowników w ramach Otwartego Dostępu.

Załóż konto lub zaloguj się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałów pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy