Brak wyników

Uważność w organizacji

16 kwietnia 2019

NR 2 (Kwiecień 2019)

O uważności w firmie, czyli na czym ona polega i czy to ma sens

0 252

Od pewnego czasu coraz więcej firm proponuje swoim pracownikom różnego rodzaju formy wsparcia psychologicznego, np. pod nazwą wellness (w znaczeniu ogólnego poprawienia dobrostanu). Wpisuje się w to również podejście uważności (mindfulness), które jest proponowane w takich organizacjach na świecie jak Google, Apple, Sony, Adobe, Unilever, BMW, Wydział Zdrowia i Transportu miasta Londyn, w Polsce np. w Roche czy Ikei. Coraz więcej firm proponuje również narzędzie do praktyki samej medytacji (np. Tchibo czy tutaj ponownie Ikea).

Warto przyjrzeć się, w jaki sposób stosowane są narzędzia związane z uważnością, jak wygląda ich implementacja w różnego rodzaju organizacjach oraz motywy za tym stojące, bo to od nich też będzie zależeć, jak będą wyglądały treningi uważności i ich rezultaty, a także sama chęć uczestnictwa ze strony pracowników w podobnych inicjatywach. 

Czemu to ma służyć, jaka jest intencja

Jeżeli chodzi o założenia związane z wprowadzeniem uważności do danej organizacji, to bardzo ważna jest tu intencja i cele z tym związane. Uważności nie można wprowadzać do firm, organizacji jako sposobu na zwiększenie efektywności pracy czy też produktywności. To będzie założenie z gruntu błędne, bo uważność nie ma na celu tego, żeby „móc robić jeszcze więcej i generować jeszcze więcej zysków”. 

Paradoksalnie jednak trenowanie uważności może spowodować, że będzie się ona przekładać na efektywność z kilku ważnych powodów: zgodnie z tym, co piszą Daniel Goleman oraz Richard Davidson w swojej najnowszej książce The Science of Meditation, trenowanie się w uważności przekłada się bez wątpienia na lepsze ­skupienie uwagi, lepsze radzenie sobie ze stresem, lepszą pamięć oraz większe dbanie o innych, a tym samym lepszą z nimi współpracę. Dodatkowo poprawiają się niektóre markery zdrowia (np. w zakresie odpowiednich hormonów, funkcjonowania układu nerwowego, zmienności rytmu zatokowego). Niewątpliwie są to czynniki, które nie tylko służą lepszemu funkcjonowaniu danej osoby w kontekście somatycznym i psychologicznym, ale także umożliwiają lepsze funkcjonowanie w sytuacji zawodowej i w kontakcie z innymi ludźmi. Uważność dzięki kultywowaniu naszej umiejętności zauważania i refleksyjności zmniejsza bowiem… lenistwo, które czasem może przejawiać się w nadmiernej aktywności (w zachowaniu lub rozmyślaniu), która jednak nic już nie wnosi. 

Warto pamiętać, że często to najbardziej zaangażowani pracownicy doświadczają najwięcej trudności zdrowotnych związanych z przepracowaniem i/lub wypaleniem zawodowym. Uważność może zatem być dobrą propozycją dla tych osób, aby umiały nie tylko lepiej poradzić sobie w okolicznościach stresu, ale także, a może przede wszystkim, potrafiły lepiej zrównoważyć swoje życie prywatne i zawodowe (jego wymogi i przyjemności). 

W kwestii wprowadzania uważności przez daną firmę – korporacyjna troska o pracowników może nie mieć wiele wspólnego z filozofią danej korporacji, ale wynika np. z prostego faktu nieopłacalności wypalenia pracowników. Ci pracownicy mogą nawet przychodzić do pracy, ale być apatyczni i mało produktywni. To stanowi poważne zagrożenie dla kapitalizmu, kultu produktywności, trybu nieustannego dążenia do osiągania wyników i sukcesu, a także samego wizerunku pojedynczych osób lub całej organizacji. Jak pisze William Davies w swojej książce Przemysł szczęścia, obecnie człowiek musi ciężko pracować, być bogaty, zdrowy, a przede wszystkim szczęśliwy. I nawet takie narzędzia jak uważność mają nam w tym pomagać – paradoksalnie bardziej w działaniu, utrzymaniu odpowiedniego wizerunku firmy aniżeli w byciu, refleksji i polepszeniu relacji w firmie i w świecie. Zamiast pomagać zmniejszać cierpienie, jeszcze je pogłębiają, podobnie jak jego źródła. Co więcej, intencje osób zlecających trenowanie się w uważności przez pracowników mogą być odmienne od intencji samych pracowników. 
 

Przykład wykorzystania uważności w Ikei w Szwecji

Szwedzki oddział Ikei zaproponował swoim pracownikom udział w treningu korporacyjnej uważności (Corporate-Based Mindfulness Training – CBMT, autorstwa szwedzkiego Potential Project) w celu utrzymania równowagi pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym, skupienia, redukcji stresu i kreatywności. 
Program składał się z dziewięciu spotkań trwających 90 min każde oraz 10 min praktyki własnej poza spotkaniami. Odnosił się do strategii radzenia sobie z treściami mentalnymi i zawodowymi. 
Wyniki wykorzystujące metodologię Uniwersytetu Sztokholmskiego wykazały, że dzięki interwencjom uważności poziom stresu spadł o 27%, negatywnego afektu (uczuć) – o 21%, psychologiczna elastyczność – o 13%, natomiast skupienie wzrosło o 19%, produktywność – o 7%, a satysfakcja z pracy – o 8%. Co ciekawe, wszyscy uczestnicy rekomendowali ten program.


Jednak i tutaj może pojawić się kolejny paradoks dotyczący początkowych intencji, przypominający sytuację w Polsce w latach 70. i 80., kiedy modne było czytanie ambitnej zagranicznej literatury (np. z gatunku realizmu magicznego). Część osób robiła to właśnie ze względu na pewną modę, chęć stworzenia pewnego ­wizerunku siebie, ale części ta „czytelnicza przypadłość” pozostała do końca życia. Z uważnością może być podobnie. Na początek nasze intencje mogą nawet nie być jasno zarysowane lub wynikać z czegoś, co niekoniecznie jest zgodne z tym, co dana aktywność może nam dawać (i tak np. uważność może pokazać potrzebę zmiany kultury, sposobu pracy nie tylko danej jednostki, ale i miejsca, w którym pracuje). 

Warto jednak właśnie od intencji, nawet mało zarysowanych, rozpocząć. Zapoznając się samemu na początek z tym, co mówią badania odnośnie do korzyści wynikających z trenowania uważności i w związku z tym z intencją dotyczącą tego, co chcielibyśmy, żeby dawała nam samym (np. właśnie w kontekście zawodowym) lub też naszym pracownikom (jeżeli to my jesteśmy zleceniodawcą). 

Warto też pomyśleć o tym, jakie zasoby mamy, nie tylko w zakresie pieniędzy, które możemy przeznaczyć na szkolenie, ale także w zakresie czasu i miejsca, gdzie miałby się odbyć dany trening, odpowiednio dopasowując możliwe korzyści płynące z danego formatu warsztatu czy też treningu uważności (z tym, co może on nam lub innym przynieść) do naszych zasobów (możliwości czasowych i finansowych). 
 

Początkowa intencja związana z praktykowaniem uważności

Intencja osoby praktykującej uważność (w czym ma mi pomóc)
Na przykład w lepszym radzeniu sobie ze stresem, w komunikacji...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Zaloguj się

Przypisy