Brak wyników

HR mindfulness trendy

8 listopada 2019

NR 5 (Listopad 2019)

Mindfulness w karierze
Od wypalenia zawodowego do zrównoważonych zmian

0 24

Ekonomika egzystencjalna dość dobrze opisuje społeczne skutki przyspieszonego rozwoju cywilizacyjnego i postępu, także w odniesieniu do kariery zawodowej (Arnsperger 2015). Pędzący kapitalizm i związany z nim dobrobyt tak naprawdę nie uczynił wielu ludzi szczęśliwymi. Uzależnił jednak od konsumpcji, a sukces, udane życie i poczucie szczęścia zredukował często do wysokiego dochodu, materialnego dobrobytu i atrakcyjnej pod względem materialnym pozycji zawodowej. Symbolicznie przełożyło się to na piastowane stanowisko i przedmioty, na których zakup można sobie pozwolić.

Reklamy i powszechnie lansowany styl życia starają się nas nieustannie przekonywać, że posiadanie luksusowych przedmiotów jest w stanie uczynić człowieka szczęśliwym. Wystarczy tylko spełnić materialne pragnienia. Świat „kup teraz”, „jesteś tego warta” i „poznaj siłę swoich pieniędzy” argumentuje, że „szczęście jest na wyciągnięcie ręki” – wystarczy tylko je kupić. Dlatego życie wielu ludzi napędzane jest przez nadmierną konsumpcję: „[…] ciągle więcej, ale nigdy dość” – jak napisał Peter Whybrow (2006). Im więcej pracujemy, tym więcej zarabiamy. Im więcej zarabiamy, tym więcej coraz bardziej „uszczęśliwiających” przedmiotów jesteśmy w stanie kupić lub odłożyć na konto. W wielu krajach dobrobyt materialny stał się najważniejszym życiowym celem. Bogactwo, podobnie jak kiedyś szlachectwo, stało się nobilitacją, która pozwala jednostce aspirować do „bycia lepszym” – co często oznacza kupić więcej. Luksusowy samochód, designerskie ubrania, biżuteria, dom w atrakcyjnej dzielnicy wyróżnia z masy tłumu takich samych istot. Dla wielu jest najważniejszym sprawdzianem i potwierdzeniem wartości. Koncentracja na zdobywaniu dóbr materialnych przyjęła w wielu krajach takie rozmiary, że w przeprowadzonej w 2003 r. ankiecie 60% Brytyjczyków przyznało, że nie są w stanie pozwolić sobie na ­zakup wszystkich dóbr, na które mieliby ochotę, mimo że obecnie są trzykrotnie bardziej bogaci niż ich rodzice w latach 60. (Hamilton 2003)
Tak pojmowane sukces i szczęście wymagają od jednostki ciężkiej pracy od wczesnego dzieciństwa: ukoń­czenia prestiżowej szkoły, spektakularnych awansów, pracy okupionej wielogodzinnym wysiłkiem, pośpiechem, stresem i coraz większą samotnością, bo zwykle brak wtedy zarówno czasu, jak i energii na pielęgnowanie więzi z innymi. „Być” to osiągać sukcesy i stale zwiększać dochody, żeby móc kupić coraz więcej. W stanie chronicznego niedostatku, nazwanym przez Clive’a Hamiltona i Richarda Dennissa affluenzą (od angielskich słów affluence – dostatek i influenza – grypa), nawet wzrastające dochody nie są w stanie zaspokoić wciąż rosnącej potrzeby posiadania (Lacroix 2007). Uczeni przestrzegają przed skutkami affluenzy: ludzie obciążeni są coraz wyższymi kredytami bankowymi, pracują długo i ciężko, żeby sprostać wciąż rosnącym potrzebom. Przepracowanie i stres powoduje choroby, wyczerpanie, uzależnienia. Cierpią również na tym relacje: ludzie mają mniej czasu i siły dla rodziny i przyjaciół. Mimo że pracują coraz dłużej i zarabiają więcej, są coraz mniej szczęśliwi, a coraz bardziej zmęczeni. Badania przeprowadzone przez Christie Breakspear i Clive’a Hamiltona w 2004 r. w Australii potwierdziły powyższe symptomy wśród respondentów. Objawy te zostały nazwane syndromem odroczonego szczęścia (deferred happiness syndrome), ponieważ wymagają wielu wyrzeczeń: „jeszcze tylko zarobię na […], a później będę pracować mniej i wreszcie spełniać swoje prawdziwe marzenia” (Hamilton 2004). Jednocześnie 87% Brytyjczyków uważa, że zarabianie pieniędzy na stale zwiększające się potrzeby stoi w sprzeczności z ich prawdziwymi wartościami i nie pozwala na realizowanie tego, na czym im naprawdę zależy (Hamilton 2003). 

Ucieczka od wypalenia zawodowego

Ciągłe zmęczenie, rozbieżność między oczekiwaniami a rzeczywistością, nieustanny stres prowadzić mogą do wypalenia zawodowego. Szokujące statystyki Instytutu Gallupa pokazują, że obecnie aż jeden na pięciu pracowników w Stanach Zjednoczonych jest nim zagrożony (Mann, Harter 2016), choć część czynników, które wpływają na rozwój wypalenia, może być związanych z miejscem pracy (np. niedostateczne wynagrodzenie, brak docenienia, konflikty w miejscu pracy). 
Wiele jednak również zależy od postawy jednostki (np. stawianie sobie zbyt wysokich wymagań co do liczby i trudności wykonywanych zadań, swoiste „nienasycenie” związane z dążeniem do osiągania ­maksimum w obszarze kariery zawodowej lub brak umiejętności odmawiania przyjmowania kolejnych zadań). Wypalenie zawodowe prowadzi często w kierunku nagłych, podyktowanych impulsami zmian. Albo my zostajemy zwolnieni ze świadczenia pracy ze względu na obniżenie efektywności, które jest jednym ze skutków wypalenia, albo sami rezygnujemy z zatrudnienia z powodu wyczerpania, przy czym jest to zwykle zmiana przebiegająca dość dramatycznie, z trudnymi emocjami i często dużymi stratami. Może się zdarzyć, że w wyniku zbyt szybkiej decyzji związanej z wypaleniem zawodowym pracownicy z własnej inicjatywy rezygnują z pełnionych przez nich jeszcze kilka miesięcy temu z powodzeniem i sukcesami funkcji (ze stratą nie tylko dla nich samych, ale także dla całych zespołów z nimi pracujących i firm). Czasem nawet, co mogę zaobserwować, mając szansę pracować w ramach interwencji z klientami w obszarze wypalenia zawodowego, może to przybrać formę ucieczki za wszelką cenę i na każdych warunkach, byle tylko dalej (Brown, Quick 2013).

Przez downshifting – wolniej i mniej

Zdarza się, że zanim dojdzie do stanu ucieczki, ludzie starają się przejąć większą kontrolę nad własnym życiem, decydując się na tzw. downshifting (dosłownie: redukcja biegu na niższy), co oznacza zarabiać i konsumować mniej, ale także odnosi się do przejęcia kontroli nad swoim życiem, poszukania celu, spełnienia, pasji i życia w taki sposób, jaki dla jednostki jest najlepszy. Downshifting jest dobrowolną zmianą pracy na mniej wymagającą i absorbującą, żeby móc bardziej cieszyć się życiem. Ludzie wybierający downshifting rezygnują z korzyści finansowych i z nadmiernego konsumeryzmu, wybierając taki rodzaj „codziennej realizacji siebie”, która jest zgodna z najważniejszymi dla nich wartościami. Poczucie szczęścia i spełnienia są dla osób decydujących się na taką zmianę wartościami nadrzędnymi (Lacroix 2007).
Badania przeprowadzone w 2003 r. przez Clive’a Hamiltona i Elizabeth Mail pokazały, że w ciągu dekady aż 23% Australijczyków w wieku 30–59 lat podjęło dobrowolną decyzję o obniżeniu swoich dochodów, by poprawić jakość swojego życia rozumianą jako wewnętrzny dobrostan (Denniss 2004). Podobnie dzieje się w wielu krajach: badania Juliet Schor z 1998 r. wskazują 19% dorosłych Amerykanów, a badania Clive’a Hamiltona z 2003 r. mówią o 30% Brytyjczyków, którzy w ostatnim dziesięcioleciu zrezygnowali z części swoich dochodów, aby osiągać w życiu inne, ważne dla nich cele (Hamilton 2003). 
Taką tendencję, choć na pewno o mniejszym natężeniu, można także zaobserwować w Polsce. W ­­­­­­­­artykule Aldony Krajewskiej i Marka Rybarczyka zamieszczonym w Portalu Przedsiębiorczości znajdujemy podobne powody rezygnacji z dobrze płatnej pracy w wypadku Polaków wybierających downshifting. Powołując się na badania Clive’a Hamiltona z 2003 r., można stwierdzić, że większość respondentów decyduje się na downshifting, by mieć więcej czasu dla rodziny (32%), a także większą kontrolę nad własnym rozwojem i realizacją siebie (18%) oraz by prowadzić zdrowy i bardziej zrównoważony styl życia (12%). Co więcej, ponad 90% osób, które zdecydowały się na taki krok, jest ze swojej decyzji zadowolonych, mimo że średnio dochód każdego z nich spadł o 40%. Badania przeprowadzane były na respondentach z różnych środowisk społecznych i o różnym poziomie dochodów. Nie potwierdziły się powszechne przekonania, że na downshifting decydują się tylko ci, którzy są w dobrej sytuacji materialnej i odłożyli dostatecznie dużo środków na wypadek niepowodzenia. 
Jakie indywidualne (osobowościowe) warunki mu­szą zaistnieć, aby człowiek zdecydował się na tak znaczne i wymagające podjęcia ryzyka zmiany w swoim życiu? Starając się zrozumieć zjawisko „redukcji biegu” na gruncie psychologii osobowości, warto byłoby odwołać się do koncepcji osobowości w ujęciu humanistycznym, a zwłaszcza do znaczenia potrzeb w motywowaniu zachowań ludzkich. Wydaje się, że prawidłowe rozpoznanie rzeczywistych potrzeb jest w wypadku każdej jednostki warunkiem jej rozwoju i dobrostanu. Potrzeby bowiem wyznaczają cele, których osiąganie utrwala i wzbogaca życie jednostki i nadaje mu sens. Takie znaczenie przypisywał potrzebom Abraham Maslow, który potraktował człowieka jak integralną całość. Uważał on, że twórcze potencjały ludzi są wynikiem zdrowego i ukierunkowanego rozwoju. Kierunek ten kształtuje sam człowiek przez poszukiwanie i urzeczywistnianie celów, które są dla niego ważne. Według autora teorii hierarchii potrzeb osobowość powstaje w procesie „stawania się” – w trakcie osiągania celów, które są wyznaczane przez potrzeby (Nelicki 1999). Potrzeby utożsamiane są przez Abrahama Maslowa z brakami, a znaczenie motywacyjne mają jedynie potrzeby niezaspokojone. Dlatego wydaje się, że osoby decydujące się na downshifting motywowani są deprywowanymi, ale ważnymi dla nich potrzebami. Badania Clive’a Hamiltona pokazują, że respondenci decydowali się na downshifting, by mieć więcej czasu dla rodziny (u Abrahama Maslowa odpowiadałoby to zaspokojeniu potrzeby miłości i bliskości), móc się realizować i rozwijać (zaspokojenie potrzeby samorozwoju) oraz by prowadzić zdrowy i bardziej zrównoważony styl życia (zaspokojenie potrzeby szacunku do samego siebie).
Wydaje się także, że ważnym aspektem w podjęciu ważnych zmian we własnym życiu (jak znaczna zmiana dotycząca wykonywanej pracy) jest refleksyjność, wskazywana w badaniach jako warunek samoświadomości i jakości życia. Jerzy Trzebiński (2004) uważa, że refleksja nad historiami doświadczanymi w ciągu życia może stanowić istotny, często przełomowy epizod w rozumieniu i działaniu jednostki. Refleksja może zaktywizować inny, alternatywny schemat myślenia i działania, co umożliwia redefinicję sytuacji i podjęcie koniecznych kroków, gdy sytuacja tego wymaga. Możliwe, że w wypadku osób decydujących się na downshifting taka redefinicja sytuacji poprzedzona refleksją mogła być ważnym krokiem w dokonywaniu zmian. Pozwoliła ona na „przedefiniowanie” potrzeb: z tych mniej ważnych, narzuconych przez kulturę, na najważniejsze, wynikające z prawdziwych potrzeb jednostki. Dlatego wydaje się, że refleksyjne spojrzenie na własne życie jest jedną z najcenniejszych umiejętności w dzisiejszych czasach, które dostarczają wciąż nowych, ale niekoniecznie wartościowych wzorów tego, co człowiek powinien czynić i na czym oprzeć wartość swojego życia. Dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość powoduje, że raz określony cel życia przestaje być trwałym elementem biografii i może wymagać modyfikacji.

W kierunku aktywnego projektowania kariery (model zrównoważonej kariery)

Obecnie – oprócz wspomnianych uwarunkowań dotyczących kariery zawodowej – pojawia się kwestia wielu złożonych czynników o charakterze globalnym,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Zaloguj się

Przypisy