Brak wyników

Be mindful

10 czerwca 2019

NR 3 (Czerwiec 2019)

Jak uważność pomaga w zauważaniu naszego zniekształconego obrazu rzeczywistości

0 150

Błędy poznawcze powodują stronniczość, czyli postrzeganie rzeczy, które jest wypaczone, lub manipulowanie prawdą. Za stronnicze uważamy osoby, które mają ukrytą agendę i są niegodne zaufania. Prawda? Okazuje się, że nie. Według nauki stronniczość nie jest słowem opisującym złych ludzi o złych zamiarach, tylko bardzo specyficzną funkcję naszych mózgów. Wszystkich – także mojego i Twojego.

Jak działa zniekształcenie poznawcze 

Zacznijmy od prostego ćwiczenia. Poświęć trochę czasu, aby przyjrzeć się obrazowi, który ilustruje ten tekst (poniżej). 

Pozwól, aby Twój wzrok błądził po nim i zatrzymywał się przy ciekawych dla Ciebie szczegółach. Daj sobie na to tyle czasu, ile chcesz, ale nie mniej niż pół minuty.

Teraz zakryj obraz i zanotuj wszystkie szczegóły, które dobrze pamiętasz. To nie jest konkurs, więc nie próbuj zbyt mocno ani nie dodawaj do listy rzeczy, których nie pamiętasz wyraźnie. Jak skończysz, policz, ile zapisałeś szczegółów. 

Większość ludzi zapamięta od pięciu do dziewięciu szczegółów. Tłumaczy to prawo Millera, wywodzące się ze słynnego badania pt. „Magiczna liczba siedem plus lub minus dwa: niektóre ograniczenia naszej zdolności do przetwarzania informacji”. Opublikował je George Miller, psycholog poznawczy z Princeton, w 1956 r. Wynika z niego, że każdy z nas ma podobną pojemność pamięci operacyjnej, potocznie zwanej świadomością. W danej chwili jesteśmy w stanie naraz obracać oko za 7 (+/– 2) rzeczami.

Co ciekawe, niezależnie od tego, na ile informacji jesteśmy wystawieni, liczba tematów, które możemy przechowywać w pamięci operacyjnej, pozostaje taka sama.

Biorąc pod uwagę, ile informacji jest wokół nas, można stwierdzić, że jest to dość niesamowite. Bo jest ich naprawdę dużo. Zgodnie z teorią informacji ludzkie ciało wysyła mózgowi 11 mln bitów informacji na sekundę. Jest to informacja o otaczającym nas świecie, którą gromadzą zmysły – dźwięki, zapachy, tekstury, szczegóły wizualne i smaki. Do tych 11 mln bitów informacji dochodzą informacje stworzone przez człowieka. 

Tych z roku na rok przybywa. Według badań przeprowadzonych w Ameryce w 2011 r. ludzie tam przyjmowali pięć razy więcej informacji każdego dnia niż w 1986 r. To tak, jakbyśmy dostawali do przeczytania 174 gazety dziennie. Mówi się, że w ciągu trzech miesięcy jesteśmy wystawieni na tyle informacji, na ile nasi dziadkowie przez całe życie.

Bez względu jednak na to, ile informacji do nas dociera, czy ucinamy sobie drzemkę w słońcu, czy czytamy 174 gazety, umysł jest w stanie przetwarzać tylko 20–120 bitów na sekundę, co przekłada się na naszą magiczną liczbę 7 +/– 2.
 


Aby z 11 mln bitów informacji uzyskać 120 (7 +/– 2 obiektów), potrzebujemy wyrafinowanego systemu se­lek­cji, by wybrać to, co zostanie w podświadomości, a co trafi do pamięci operacyjnej. W tym celu mózg ­wykorzystuje dwa mechanizmy: intencjonalną uwagę i filtry automatyczne.
 

Oto trzy naprawdę silne zniekształcenia, które warto znać

  1. Inklinacja negatywna, czyli tendencja umysłu do nadawania większej wagi negatywnym zdarzeniom i informacjom. To zniekształcenie ma ogromny wpływ na to, jak doświadczamy rzeczywistości, i było instrumentalne w przetrwaniu naszego gatunku. W jakimś stopniu nadal przyczynia się do ochrony naszego życia. Naukowcy społeczni uważnie zbadali tę tendencję i twierdzą, że reagujemy na negatywne rzeczy trzy razy silniej niż na rzeczy pozytywne. To znaczy, że na jedną rzecz trudną, brzydką, niepokojącą zareagujemy silniej i zapamiętamy ją dłużej niż trzy ładne, miłe, wesołe rzeczy. W relacjach jest to jeszcze silniejsze. Jedna negatywna rzecz, np. skarpetki partnera na podłodze, wy­maga aż pięciu pozytywów, by przywrócić nam równowagę. 
  2. Efekt potwierdzenia, czyli tendencja do interpretowania nowych dowodów jako potwierdzenia własnych przekonań oraz odrzucania dowodów przeczących tym przekonaniom, by ochronić swoje teorie. Dzięki tej tendencji, czasem nazywanej myśleniem magicznym, wierzymy w coś tak mocno, że nawet niepowiązane informacje odbieramy jako dowód, że mamy rację. Jeśli np. mamy silne przekonanie, że któryś polityk jest skorumpowany, to każdy jego błąd ortograficzny, każdą plamę na jego koszuli i każde zmrużenie oczu, gdy stoi w słońcu, zinterpretujemy jako dowód, że faktycznie ten człowiek jest zgniły do ​​szpiku kości.
  3. Faworyzowanie własnej grupy. To jest bardzo ludzka tendencja do traktowania ludzi preferencyjnie, gdy postrzegamy ich jako członków naszej grupy. Przeprowadzono wiele badań na ten temat, które dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że nasze umysły wyraźnie skłaniają nas, byśmy myśleli lepiej o tych, których postrzegamy jako podobnych.


Pierwszy sposób selekcjonowania informacji – uwaga intencjonalna 

Rzeczy, na które zwracamy szczególną uwagę, wchodzą do naszej pamięci operacyjnej. W ćwiczeniu na początku tekstu poprosiłam, byś skupił uwagę na tym, do czego Cię pociągnęło, i zakładam, że to były te rzeczy, które znalazły się na Twojej liście zapamiętanych szczegółów. Tak działa uwaga – jak promień światła, który wyróżnia konkretne informacje w gąszczu innych. 

Z drugiej strony rzeczy, na które nie zwracamy uwagi, znikają. Na przykład wielu z nas jest w stanie dostrzec kątem oka swój nos. A gdy przestajemy mu się intencjonalnie przyglądać, nagle znika, choć przecież jest cały czas widoczny. Przestajemy go widzieć w chwili, gdy nie zwracamy na niego uwagi. Tak samo jest z nową fryzurą żony, z banerami na stronach internetowych albo ze szczegółami naszej codziennej trasy do pracy. Wszystkie te rzeczy, na które nie zwracamy ­uwagi, nie wchodzą do naszego świadomego doświadczenia. Równie dobrze mogłyby nie istnieć.

Kultywowanie intencjonalnej uwagi jest połową tego, co proponuje praktyka mindfulness. Poprzez ­tre­­­­­­­ningi medytacyjne nabieramy sprawności w koncentrowaniu uwagi i kierowaniu jej tam, gdzie potrzebujemy, by zebrała dla nas jakieś plony. Bez tego sama z siebie ma tendencje do skakania i rozproszenia, co zaśmieca świadomość przypadkowymi skrawkami informacji, niedokończonymi wątkami lub na okrągło mielonymi jałowymi myślami. 

Drugą połowę tego, czym jest trening mindfulness, stanowi wgląd, czyli sztuka dokonywania obserwacji na temat własnych schematów funkcjonowania. W przypadku zniekształceń to szczególnie wzbogacająca obserwacja polegająca na wiecznym uświadamianiu sobie, jakie rzeczy mamy w zwyczaju zauważać i jakie zwykle pomijamy (właściwie to jest nawet ciekawsze). Takie obszary nazywają się ślepymi punktami. 

Wracając znów do ćwiczenia z początku tekstu, to są te szczegóły z obrazu, na które NIE zwróciłeś uwagi. Na niektóre nie starczyło czasu, na inne – miejsca w magicznej siódemce dopuszczonej do pamięci operacyjnej, ale pewnie są też te, które pominąłeś specjalnie, intencjonalnie ich unikając. To są właśnie nasze ślepe punkty. Praca ze ślepymi punktami daje wyjątkowej głębokości wgląd w lęki wynikające ze złych doświadczeń lub ­silnych ­negatywnych przekonań, które często w istotny sposób nas ograniczają.

Drugi sposób selekcjonowania informacji – automatyczne filtry 

Drugim mechanizmem używanym przez mózg do wybierania informacji, których świadomie używamy, są automatyczne filtry, zwane zniekształceniami poznawczymi. 

Zniekształcenia w zasadzie tworzą coś na kształt algorytmu, który decyduje o tym, co pojawia się w naszych umysłach, a co nie. Podobnie jak z algorytmem Facebooka nie jest to proces odbywający się za naszą świadomą wiedzą czy zgodą. Dzieje się podświadomie, a do tego błyskawicznie.

Naukowcy zdefiniowali 183 zniekształcenia poznawcze, które określają, jakie informacje automatycznie wybieramy z naszego otoczenia, a także pomagają nam podejmować decyzje, wpływają na nasze przekonania, zachowanie, interakcje społeczne i na to,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Zaloguj się

Przypisy