Brak wyników

Narzędzia mindfulness w praktyce

16 kwietnia 2019

NR 2 (Kwiecień 2019)

Bez napięcia – ciało w uważności, ciało w pracy

0 156

Podczas treningu w siłowni, na bieżni, macie czy rowerze poddajemy nasze ciała wysiłkowi, nierzadko rygorowi. Dokładamy kolejne sztangi, dystanse, czasy, aby osiągnąć zamierzone cele – szczupłą sylwetkę, zgrabne i mocne ciało. Poza tym odczuwamy satysfakcję płynącą z samej aktywności, a niekiedy również ze swojej wytrwałości, ambicji, rywalizacji i przekraczania kolejnych granic. Aktywność fizyczną zalecają nam lekarze, dietetycy, terapeuci, a silne i szczupłe ciało jest dobrem, atrybutem i celem. Dodatkowo media nieustannie bombardują nasze umysły obrazami urodziwych osób ze starannie wyrzeźbionymi figurami, będącymi ­synonimami atrakcyjności, sukcesu i luksusu.

Zdarza się jednak, że choć poświęcamy wiele czasu i energii na zajmowanie się ciałem, zupełnie nie mamy z nim kontaktu, nie odpowiadamy na jego potrzeby, często nawet nie jesteśmy ich świadomi. Nierzadko, gdy poddajemy się treningowi, narzucamy sobie schematy i wzorce ruchu, zapominając o naszych predyspo­-
zycjach, ograniczeniach i zmieniających się możliwościach lub świadomie pomijający i lekceważący. A bez dostosowania intensywności i rodzaju aktywności do naszej kondycji przeciążamy się, zwiększamy napięcie, narażamy na kontuzje, frustracje, dodatkowe stresy, czyli oddalamy się od dobrostanu oraz wewnętrznej harmonii. 

Świadoma praca z ciałem

Oczywiste wydaje się, że gdy zaczynamy angażować się w nową formę aktywności, polegamy na wiedzy i doświadczeniu specjalistów, czyli osób, które wprowadzają nas w istotę i specyfikę określonego ruchu. Nie wyklucza to jednak, a wręcz nie zwalnia nas z procesu obserwacji i poznawania własnego ciała oraz decydowania o natężeniu i zakresie pracy, czyli dostosowaniu jej do sygnałów płynących z naszego organizmu. Warto ufać wybranym przez siebie fachowcom i autorytetom, ale równocześnie zadawać sobie pytania i do nich powracać: Czy taka praktyka mi służy? Czy mnie buduje? Jaki jest mój cel? Czy osiąganie tego celu mi sprzyja? 

Profesjonalny nauczyciel, trener czy instruktor po­­­­winien dbać o bezpieczeństwo i rozwój uczestników ­­za­­jęć, dopytywać ich i obserwować. Jednak nie zawsze może, chce lub potrafi być wnikliwy, a ponadto nie ma możliwości odczuwania tego, co nam towarzyszy, gdy przychodzimy na trening. Sami jednak możemy rozpoznać, czy czujemy zmęczenie, niemoc, stres, ból, czy może złość i frustrację albo swobodę i ekscytację oraz czego w związku z tym potrzebujemy. Jak nasze samopoczucie wpływa na nasze ciało, jak ono reaguje w danej pozycji, jak ją przyjmuje, czy domaga się aktywizacji, czy odpoczynku, co komunikuje przy zwiększaniu intensywności lub korygowaniu ustawienia, jak zmienia się w trakcie tego oddech. Ponadto ambicje i cele instruktorów mogą mijać się z naszymi. Dlatego warto weryfikować i dopasowywać do siebie formy aktywności, a także ćwiczyć je w otwarty sposób, korzystając z inspiracji i wiedzy fachowców, ale nie rezygnując z zaufania do siebie.

Uważna joga, uważny ruch

W pracy nauczyciela jogi niejednokrotnie spotykamy się z uczestnikami zajęć, którzy oczekują, że otrzymają sprawdzony i skuteczny przepis na zdrowe ciało i dobre samopoczucie, że usłyszą dokładną instrukcję ­obsługi siebie oraz zestaw informacji, jak w szybki sposób usunąć napięcia i zniwelować bóle, zarówno te fizyczne, jak i emocjonalne. Można zgodzić się z tezą, że w praktyce jogi tkwi potencjał osiągania harmonii, siły, spokoju i integrowania siebie. Należy jednak podkreślić, że jest to proces, który wymaga zarówno czasu i zaangażowania, jak i budowania kontaktu ze sobą, czyli ciągłego wsłuchiwania się w swoje potrzeby oraz uważnego odpowiadania na nie. 

W praktyce jogi wyznacznikiem rytmu ­aktywności jest oddech. Jego skracanie, przyspieszanie czy nieświadome wstrzymywanie może świadczyć o tym, że nie dostosowujemy intensywności pracy do swoich aktualnych możliwości, że forsujemy się, a ciało stawia opór, którego nie uwzględniamy. Ponadto tracimy kontakt z oddechem, gdy nasza uwaga wędruje swoimi ścieżkami, niejednokrotnie skacząc po naszych myślach, planach albo towarzyszach praktyki, niekiedy porównując nas z nimi i oceniając ich. Jak pisze nauczyciel jogi T.K.V. Desikachar: Odnalezienie naturalnego połączenia pomiędzy oddechem i ruchem to najważniejszy aspekt wykonywania asan. Ruch wyrasta z oddechu, a jego obserwacja może być drogowskazem, jak również kotwicą naszej praktyki, co wspólnie prowadzi do łączenia pracy ciała (także zmysłów) i umysłu w asanach. 

Mniej może dawać więcej

Istotnym elementem samoświadomości jest praktykowanie nie tylko poprzez działanie, ale i poprzez odpuszczanie, skupianie uwagi na ciele, bez stawiania mu wymagań czy wyznaczania celów. Wsłuchiwanie się w oddech i otwarte bycie z odczuciami płynącymi z danego obszaru. Przełączenie się, jak to nazwał Jon Kabat-Zinn, z trybu robienia na tryb istnienia. Nierzadko zapominamy, że podobnie jak ruchu potrzebujemy odpoczynku, delikatności i swobody, a co za tym idzie – ukojenia i regeneracji. Nie zważając na to, przepracowujemy się czy nawet wycieńczamy (na macie i w życiu), niejednokrotnie wywołując w ten sposób chorobę. Jeśli jesteśmy świadomi swoich potrzeb, możliwości, jak również słabości, możemy skuteczniej dobierać formy wypoczynku i regeneracji. Naszym ciałom służy rozluźnienie, również poprzez zabawę, nieukierunkowany ruch, jaki może dawać spontaniczny taniec i śmiech.

Zdarza się, że mamy trudności w działaniu bez wysiłku, bez przymuszania się czy osądzania i krytyki. Warto wówczas włączyć do praktyki łagodność oraz współczucie. Życzliwie obserwować swoje możliwości, z szacunkiem wobec ograniczeń, wyrozumiałością wobec popełnianych błędów. Nie oznacza to rezygnacji z samodyscypliny, konsekwencji czy nawet trudów, które towarzyszą realizacji celów. Zdrowe podejście do ­siebie to cała paleta wyborów pomiędzy wymaganiem a brakiem działania, podążaniem za podszeptami ciała do budowania siły i wytrwałości a zachętą do rozluźnienia i wyciszenia, a czasem sztuka łączenia tego. Ważne, aby ze swoim ciałem współdziałać, nie walczyć z nim i nie terroryzować go. Jest ono istotną częścią nas samych, a zarazem bogatym źródłem wiedzy o sobie i przestrzenią, która stale współgra z naszą sferą emocjonalną i duchową. Cenne jest również uświadomienie sobie, jaka jest nasza intencja, czego sobie samym oraz innym życzymy, co chcemy w sobie wzmacniać, widząc, że nam służy i nas rozwija, a co niwelować, jak możemy sobie pomagać i siebie wspierać.

Poprzez ciało można doświadczać tego, co określamy i przeżywamy jako sukcesy i porażki, oraz to integrować. Gdy napotykamy trudności, warto obserwować reakcje ciała, a także kształtować umiejętność uważnego dokonywania wyboru i decydowania o tym, jak możemy swoje cierpienie zmniejszać, jak sobie pomagać. Utrzymywanie kontaktu z ciałem może stanowić jedną z dróg powrotu do siebie, gdy targają nami silne emocje. Może być też próbą zaprzyjaźnienia się z tym, czym i kim jesteśmy, lub wzmacnianiem tego odczucia.

Gdy praktykujemy uważnie, zaczynamy dostrzegać, że stałą cechą naszego ciała jest jego zmiana. Czasem jest ono spięte, sztywne i obolałe, innym razem miękkie i rozluźnione, a niekiedy nie udaje nam się odczuć lub objąć uwagą poszczególnych jego obszarów, zupełnie jakby nie istniały. Zależy to od wielu czynników, m.in. od charakteru naszej pracy, ilości snu i relaksu, stanu zdrowia, zdarzeń życiowych, pogody, diety, tego, z kim się spotykamy, co czytamy, o czym myślimy. Jeśli poznamy język naszego ciała, możemy określić, co jemu, czyli nam, służy, a co i kiedy nas krzywdzi – a co za tym idzie, jakie treści dopuszczamy do naszych organizmów i umysłów oraz kim się przez to stajemy.

Życzliwe przekraczanie granic

Warto obserwować to, gdzie w danej chwili znajdują się nasze granice oraz czy służy nam ich przekraczanie. ­Jeśli szanujemy to, że każdego dnia możemy być w innej formie, a co za tym idzie, wymagać innego podejścia, rodzaju aktywności oraz jej intensywności, możemy tak dostosowywać natężenie pracy, aby się nie forsować. Jednocześnie w miarę potrzeby, cierpliwie i życzliwie poszerzać swoje możliwości. W ten sposób odnajdujemy równowagę pomiędzy zbyt dużym wysiłkiem, być może ambicją czy perfekcjonizmem a brakiem wyzwań, gnuśnością. To ciągłe balansowanie może chronić nasze zdrowie fizyczne i psychiczne oraz być elementem wspierającym samopoznanie, przestrzeń wyboru i decyzji oraz zaproszeniem do podążania za nimi, czyli poszerzaniem naszej odpowiedzialności, osobistej wol­ności, siły i samostanowienia.

Określenie tego, w jakiej formie jesteśmy, co nam towarzyszy, z czym się borykamy, może być pierwszym krokiem do ustalenia stanu, z jakiego wyruszamy. ­Pomagamy sobie w ten sposób osiągać obrane cele lub pobyć ze sobą takimi, jakimi jesteśmy. Dodatkowo, doświadczanie ciała – czy to w określonych formach ruchu, czy też w życiu codziennym – pomaga budować postawę opartą na zgodzie na zachodzące w nim przemiany, zarówno te związane z wiekiem, jak i ze stanem zdrowia, a także rozwijać ciekawość tego, co nas spotyka oraz jak ewoluujemy. Obserwując swoje ciało oraz działanie takimi, jakie one są, nie oceniając ich i nie nadając im znaczeń, mamy szansę rozwijać świadomość bycia, akceptację, dystans, właściwe poznanie.

Praktyka codzienna

Jeśli jesteśmy na początku swojej drogi z uważnością, warto zacząć od małych rzeczy i praktykować je, nawet gdy nie zauważamy efektów, mogą one bowiem ujawnić się z czasem dzięki naszej przyjaznej wytrwałości. Praktykować możemy niemalże w każdych okolicznoś­ciach. Możemy przenikać naszą aktywność fizyczną czy też codzienny ruch życzliwą uważnością i wyborem tego, co pomaga nam wzrastać. Możemy łączyć to z praktyką formalną w domowym zaciszu, ale również wykorzystywać czas spędzony choćby w metrze, tramwaju, poczekalni, a także...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Zaloguj się

Przypisy